Prosicie o jakąś relację po świętach, więc już coś na szybkiego napiszę. W sobotę Maher poszedł z koszykiem do święcenia, a w drodze do kościoła towarzyszył mu mój brat, żeby przypadkiem nie zwiał gdzieś w krzaki po drodze. Odmówił w kościele Ojcze nasz i przeżegnał się, co ścięło mojego brata z nóg. W pierwszy dzień Wielkanocy, rano całą rodzinką zasiedliśmy do śniadanka ze święconkom i Maher próbował dosłownie wszystkiego za wyjątkiem „porka”. Później pojechaliśmy wszyscy na cmentarze, żeby odwiedzić groby bliskich i zapalić znicze. Maherowi bardzo podobały się kolory na cmentarzach. Stwierdził, że to bardzo ładnie jest i widać, że się dba o groby.Modlił się po swojemu nad grobami. Na cmentarzu też uczestniczyliśmy we Mszy świętej i tutaj było już gorzej, bo Maher się troszkę wstydził, za to dumny był w momencie przekazywania znaku pokoju.
Popołudniu przyjechała do nas rodzina, więc wcześniej przygotowywaliśmy z Maherem stół i potrawy. Wieczorem tłumaczyłam Maherowi, na czym polega tradycja polewania wodą, która miała być następnego dnia. Z samego rana jak tylko wstaliśmy, zeszliśmy na śniadanie i Maher oczywiście zaczaił się na moich rodziców i dawaj polewali się wzajemnie, na szczęście tylko z jajeczek na wodę…
Mnie natomiast przytulał i mówił, że nie wolno mnie wodą polewać. Później pojechaliśmy wszyscy tradycyjnie na Emaus, tam Msza święta i chodzenie po „kramach”. Popołudniu pospacerowaliśmy troszkę, pojeździli na rowerach i tak minęły nam święta.
Z nowości powiem tylko tyle, że mieliśmy wczoraj wizytę Policji, w celu sprawdzenia czy dany cudzoziemiec tutaj mieszka, czy nie sprawia problemów i wszystko jest w porządku. Życzyli nam szczęścia i pojechali mówiąc, że z ich strony wszystko jest O.K.
Wizyta Policji była spowodowana wszczęciem postępowania o przyznanie KCP.
Do ślubu sukienka już wybrana, bukiet zamówiony, obrączki do odebrania za tydzień. W przyszłym tygodniu pojedziemy po garnitur i zamówić tort,a zostanie jeszcze tylko ustalić z kucharzem, co podajemy na obiad. Mamy nadzieję, że niczego nie zapomnimy.
Jeszcze przed święceniem pokarmów.
Przed wyjściem na cmentarz
Taki stoliczek przygotowaliśmy
A tak byłam osłaniana w lany poniedziałek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz