Ha! Jestem genialna. No w sumie może w zachwyty popadać nie będę, ale zdałam wszystkie próbne matury i miejmy nadzieję, że na głównych będzie tylko lepiej. Polski zaliczony w 61%, angielski w 87%
Tymczasem zaczynam sie naprawdę zastanawiać co mam zrobić. Iść na studia czy do szkoły pomaturalnej.(?) Moja przyjaciółka studiująca turystykę oblała jeden z egzaminów który uniemożliwia jej zdanie pierwszego semestru. Robi sobie teraz przerwę a od października zaczyna jeszcze raz i namawia mnie żebyśmy studiowały razem. Ale ja już naprawdę nie wiem czego chcę. MAM DOŚĆ NAUKI. A ten jej oblany egzamin zniechęca mnie kompletnie. Mam nadzieję, że zdecyduje się w odpowiednim czasie.
Co do mojego wyjazdu do Tunezji... Dodatkowo jedzie z nami przyjaciółka mojej mamy. Kolejna osoba w pokoju. Teraz łazienka będzie już dzielona na 3 kobitki. Heh już widzę jak to będzie fajnie. Maher obiecał załatwić pokój, który ja chcę więc przynajmniej będzie przytulny. Będę mogła też swobodnie wyjść sam na sam z Maherem w czasie jego popołudniowej przerwy i nie martwić się, że mama zostanie sama. Jednocześnie mama będzie się czuła pewnie, gdyż nie będzie sama na lotnisku w momencie powrotu, chociaż i tak musiałam juz obiecać, że ją odwieziemy i pomożemy na lotnisku.
Teraz ogólnie boję sie dnia jutrzejszego gdyż czeka mnie wizyta u chirurga i mały zabieg jeśli można to tak nazwać. Mam małe problemy z chodzeniem przez wrastający się paznokieć. Stopa cała opuchnięta, ledwo nią ruszam, a żeby ja włożyć do buta to już po prostu cyrk. Jak na razie zmywam sie bo muszę zawieźć mamę na zebranie :) Miłego popołudnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz